|
|
|
Noc
Świętojańska w Krainie 1001 Jezior
19
- 23.06.2019
BOGATY
PROGRAM – ilość miejsc ograniczona
Najdłuższy
dzień w roku, najkrótsza
noc
w AWA
Czakram energetyczny w Tucznie
Cena
uczestnictwa na końcu tekstu
|
|
|
|
|
|
I
Dzień: 19.06. Środa
* Rowerem przez Krainę 1001 jezior.
(16,00)
-
poznanie najbliżej okolicy
* Specjalna
Kolacja
(20,000)
- Jesiotr bądź sum z pieca chlebowego
- degustacja wina z pałacowych rezerw
* Nocną wycieczkę do najwyższego punktu w okolicy prowadzi M.
Pietruszitis
(22,00)
- obserwacja nieba rozpoznawanie konstelacji gwiezdnych
- Lelek Kozodój – mityczny ptak Słowian strzegący wejścia do
Wyraju
|
|
|
|
|
|
II
Dzień 20.06 Czwartek
* Kajakiem przez Lipie bądź Ogardzką Odnogę
* Święte miejsca Słowian
- wycieczka
do Miejsc Mocy z przewodnikiem
(17,00 -
19,30)
kamienne
kręgi, kręgi drzew, święty gaj
*
Spotkanie w Czakramie
z Wołchwem (szamanem)
- diagnoza karmiczna:
następnego dnia
uwalnianie z klątw, niepowodzeń życiowych, uroków, magii
*
MASAŻE – prowadzi
wybitny uzdrowiciel Tomasz ĆWIEK (koszt
50 zł).
* NOC
ŚWIĘTOJAŃSKA
-
u
wejścia do Wyraju (22,22)
-
muzyka na bębnach - gra Przemysław IGIEL
- chodzenie po żarze - prowadzi
znany Guślarz Tomasz ĆWIEK
-
puszczanie wianków na jeziorze
- kąpiel nago o północy dla
odważnych
|
|
|
|
|
|
III Dzień 21.06. Piątek
*
Zbiory kwiatu bzu czarnego na wino i nalewki
*
Spotkanie z Wołchem (szamanem)
(11,00)
- UZDAWIANIE duchowe:
uwalnianie z klątw, przekleństw, uroków,
od uroków i zawodów
miłosnych, niepowodzeń finansowych
- od strzyg, mamun, zmór, błędników,
duchów, południc i demonów…
-
UZDRAWIANIE metodą HUNY - prowadzi
mistrz huny A. WIRO KIRO
* NOC
KUPAŁY
w
tuczeńskim parku:
(19.00)
*
Kapela
STROBNICZANIE
- Warsztaty muzyczne. Nauka kroku i tańców ludowych
* BIESIADA
-
pieczone Jagnie w całości
*
RECITAL GWIAZDY MUZYKI Mariusza
Ambrożuka
(21.21)
Gość specjalny – Wirtuoz akordeonu, Współpracuje z
PIERSI i włoską piosenkarką
INGRID,
Także z Michałem Wiśniewskiim, Michałem
Bajorem. Występy
w programie TVP
„Jaka to
melodia” Roberta Janowskiego. Uczestnik programu „Must be
the Music”
Gra również
w Teatrze im. Juliusza Osterwy
w Gorzowie Wlkp. w przedstawieniu
reżyserowanym przez
Artura Barcisia pt. „Trzy razy Piaf”. Artysta
zapewni wspaniałą rozrywkę
|
|
|
|
|
|
IV.
Dzień 22.06 Sobota
*
Spływ Kajakowy Korytnicą
(koszt
ok. 50 zł)
(10,00)
*
BIESIADA grillowa
w Tucznie
(19,00)
- wędzenie swojskich wyrobów i ryb z miejscowych jezior
- degustacja winiaku z kwiatu bzu czarnego i wiśni
* Świętojański
koncert w Strzelcach PIERSI
i Mariusza Ambrożuka (bezpłatnie)
*
Świętojański
koncert w Strzelcach Agnieszki
Chylińskiej (bezpłatnie)
V. Dzień 23.06.Niedziela
*
Podchodzenie Wilka z
selekcjonerem myślistwa M. Pietruszitisem
(3,00)
* Wycieczka rowerowa
po okolicznych rezerwatach
(11,00)
- Kuchnia również dla wegetarian i wegan
|
|
|
|
|
|
Na
całej słowiańszczyźnie funkcjonował obrzęd dziadów. Zgodnie
z nim kilka razy do roku należało ugościć dusze bliskich,
powracające czasowo do świata żywych. W tym celu palono
ogniska, świece, a na wschodzie przygotowywano duszom banię lub
saunę. Cudze chwalicie, swego nie znacie – to przysłowie z
powodzeniem można odnieść do bogatego panteonu ludowych strachów,
demonów i duchów, przed którymi drżeli nasi dziadowie. Dziś,
w zalewie anglosaskich dyń, diabełków i czarownic, często
zapominamy o tym, czym była strzyga, błędnik i niechrzczeniec.
Błędniościółki to duchy
geometrów, którzy oszukiwali w pomiarach chłopskich pól. Południce
zaś to złośliwe demony otoczone sforą czarnych psów, polujące
na tych, którzy w południe usnęli na miedzy, by odpocząć
podczas pracy. Im właśnie przypisywano częste wśród rolników
udary słoneczne. Powszechnie obawiano się też mamun, dręczących
ciężarne kobiety i podmieniających niemowlęta w kołyskach.
Ich działania doszukiwano się, gdy dziecko rodziło się poważnie
chore. – Wierzono, że aby mamuna oddała kobiecie jej prawdziwe
dziecko, należało “podrzutka” wynieść przed dom i zbić,
aby wzbudzić w mamunie litość i zmusić ją do zabrania tzw.
“odmieńca” – opowiada mi dr Dorota Angutek, antropolog z
Uniwersytetu Zielonogórskiego.
Dynia kontra skrzak, utopiec i
wieszczy. W dzisiejszych czasach mało kto pamięta o mamunach.
Wraz z rosnąca popularnością obchodów Halloween, coraz częściej
zobaczyć możemy na polskich ulicach nie tylko przebranych ludzi,
ale i towarzyszące anglosaskiemu świętu atrybuty i postacie dyń,
wiedźm i strachów na wróble. Amerykańskie “uniwersum strachów”
nie tylko wypiera częściowo tradycyjny, chrześcijański sposób
świętowania Dnia Zadusznego, ale i zajmuje w masowej wyobraźni
miejsce, które kiedyś należało do rdzennie polskich, słowiańskich
widm, zmór i upiorów.
– Jeden z funkcjonujących w
antropologii podziałów wyróżnia w ludowych wierzeniach demony,
pół-demony i strachy. Te pierwsze pochodzą z innego świata,
drugie mają pewne związki z ludźmi, a trzecie to np. wiry,
nocne ogniki i inne naturalne w gruncie rzeczy zjawiska – tłumaczy
dr Angutek.
– Istoty demoniczne to duchy zmarłych,
którzy zginęli w “niezwykłych” okolicznościach – topielców,
ofiar morderstw, samobójców – tłumaczy prof. Piotr Grochowski
z Katedry Kulturoznawstwa Wydziału Filologicznego UMK w Toruniu.
Dodaje, że pozostali zmarli, którzy odeszli z tego świata w
naturalny sposób, według wierzeń również powracali do świata
żywych, jednak nie należało się ich obawiać.
|
|
|
|
|
|
Na całej słowiańszczyźnie
funkcjonował obrzęd dziadów. Zgodnie z nim kilka razy do roku
należało ugościć dusze bliskich, powracające czasowo do świata
żywych. W tym celu palono ogniska, świece, a na wschodzie
przygotowywano duszom banię lub saunę – opowiada prof.
Grochowski. Dr Angutek przywołuje wspomnienia Zofii Kossak, która
w XIX wieku opisywała wiejskie kobiety, odwiedzające w okolicach
Wielkiej Nocy cmentarz.
– Choć był to zwyczaj chrześcijański,
kobiety zabierały ze sobą na groby jedzenie i alkohol. Wspólne
ucztowanie ze zmarłymi to element pogańskiego obrzędu dziadów
– mówi antropolog.
Zmarli chciani i niechciani
Więcej problemów sprawiały
jednak ludziom demony, do których zaliczano m.in. boginki, rusałki,
mamuny i południce. Co ciekawe, istoty te rzadko były
jednoznacznie złe. Większość nadnaturalnych istot, w które
wierzono, miało ambiwalentny charakter. Potrafiły człowiekowi
zaszkodzić, ale i pomóc. Sztuka polegała na tym, aby umieć się
z nimi obchodzić. – Rusałki miały postać pięknych, młodych
kobiet. Były zawieszone między światami, bo nie dopełniły
przed śmiercią obrzędu ślubu. Aby je sobie zjednać, składano
w ofierze róże. To od łacińskiej nazwy tych kwiatów,
“rosa”, pochodziło samo słowo “rusałka” – opowiada dr
Dorota Angutek.
Niektóre demony były jednak
znacznie bardziej przerażające. Wierzono, że boginki miały gęsie
łapy, wężowy ogon, opierzone uda i świńskie ryje. Niektóre z
istot występowały tylko w niektórych regionach kraju, jak np. właśnie
małopolskie rusałki, jednak np. strzygi, czyli pijące krew
upiory znane były na całym terenie Polski.
|
|
|
|
|
|
Antropologowie podkreślają, że
natura wszystkich istot z innego świata wiązała się z tak czy
inaczej rozumianą “granicą”. Nie chodziło tylko o granicę
życia i śmierci. Strachy pojawiały się o świcie lub o północy,
na rozstajach dróg, lub gdy jedna pora roku ustępowała
kolejnej. Często samo ich istnienie wiązało się z niedopełnieniem
granicznych “obrzędów przejścia” – małżeństwa, chrztu
lub pogrzebu. Stąd brały się rusałki albo porońce i
niechrzczeńce.
Wierzono, że aby mamuna oddała
kobiecie jej prawdziwe dziecko, należało “podrzutka” wynieść
przed dom i zbić, aby wzbudzić w mamunie litość i zmusić ją
do zabrania tzw. “odmieńca”.
Wiele duchów i stworów wiązało
swoje istnienie z konkretnym miejscem, najczęściej jakoś człowiekowi
obcym i niezwykłym. – Mogły być to np. rozstajne drogi,
samotne pagórki i bagna – wylicza prof. Grochowski. Wierzono
także w istnienie różnych bóstw domowych.
Kres długiej historii słowiańskich
demonów
Wywodząca się jeszcze z czasów
pogańskich ludowa wiara w różnorakie demony, pół-demony i
strachy przetrwała wieki kościelnych starań o jej wytępienie.
Jak mówi dr Dorota Angutek, jeszcze w XIX wieku na polskich wiele
zabobonów trzymało się mocno.
Na wsiach wierzono np., że nie wolno wskazywać palcem na słońce,
bo można mu “wybić oko”, co sprawi, że przestanie świecić.
Wiara w duchy i demony ostatecznie
zaniknęła jednak wraz z powojenną reformą rolną i akcją
modernizacyjną przeprowadzoną przez władze PRL. Ludzie zostali
wyrwani ze swoich tradycyjnych społeczności, rzuceni w nowe
miejsca i w nowe środowiska. O ludowych demonach zapomniano.
Prof. Piotr Grochowski mówi jednak, że szczątkowe pozostałości
wiary w nie funkcjonują w naszej kulturze do dziś, chociażby w
zwyczaju pozostawiania wolnego nakrycia przy wigilijnym stole.
|
|
|
|
|
|
CENA 150 zł /osoba dorosła za dobę obejmuję:
- noclegi w zabytkowych wnętrzach
- pełne wyżywienie, trzy posiłki dziennie
(podczas spływu kajakowego poczęstunek na rzece)
- degustacje miodów pitnych
- serwis kawowy bez ograniczeń
- ogniska i grill
- wejściówka do parku wodnego Raj
-
wycieczka z przewodnikiem po Miejscach Mocy
- muzyka na żywo
- dostęp do rowerów, parking,
DOPŁATA
- Warsztaty Huny - prowadzi mistrz huny A. Wiro Kiro - płatne 200
zł zł -
zamiast 500 zł
- Masaże -
konieczność wcześniejszej rezerwacji
- płatne 50 zł
zamiast 100 zł - (poniedziałek)
- Kajaki 50 zł
|
|
|
|
|
|
|