|
|
|
Noc Świętojańska w Krainie
1001 Jezior
22 - 25.06.2018
Najdłuższy dzień w roku,
najkrótsza noc
w Miejscach Mocy w
Tucznie
terenowe badania radiestezyjne przy POLSKIEJ PIRAMIDZIE
Cena uczestnictwa na końcu tekstu
I Dzień: 22.06. Piątek
* Kolacja Świętojańska (20,00)
* Magiczne ognisko (21,00)
- chodzenie po żarze ognia (w zależności od energetyki grupy)
- nocna obserwacja nieba rozpoznawanie konstelacji gwiezdnych
* Misterium w słowiańskich
Miejscach Mocy
(22.22)
II Dzień 23.06. Sobota
* Warsztaty Huny
(9,00
– 15,00)
* Warsztaty Uzdrowień Duchowych
* Święte miejsca Słowian
- wycieczka do Miejsc
Mocy z przewodnikiem (12,00
- 13,30)
* Kajakiem przez Ogardzką Odnogą
(17,30)
|
|
|
|
|
|
*
NOC ŚWIĘTOJAŃSKA - Ognisko nad jeziorem (21,00)
- Feta na bębnach i flecie nad Ogardzką
Odnogą – gra Przemysław IGIEL
-
puszczanie wianków na jeziorze przy pochodniach
- kąpiel nago przed północą dla odważnych
- rozpusta kulinarna: pieczone Jagnie w całości
* NOC KUPAŁY - Ognisko
w Tucznie:
(23.30)
- degustacja miodów pitnych z
miejscowych pasiek
- muzyka na bębnach – gra Przemysław IGIEL
- zespół NADOBRE Karolina Juchniewicz, Weronika Wolska, Joanna Chęcińska-Mystkowska
III Dzień 24.06. Niedziela
* Warsztaty Huny (9,00
- 15,00)
* Warsztaty Uzdrowień Duchowych
* Odczynianie: spotkanie z
Uzdrowicielami Duchowymi – (17,00
- 19,30)
- uwalnianie z klątw, przekleństw,
niepowodzeń finansowych
- od uroków miłosnych i zawodów
- od strzyg, mamun, zmór, błędników,
duchów, południc i demonów…
* Wieczorny grill
(20,30)
IV Dzień 25.06 Poniedziałek
* Odczynianie: z klątw,
uroków, uzdrawianie związków,niepowodzenie w miłości i
finansach (9,00 – 10,30)
* Spływ Kajakowy Korytnicą (dopłata ok 40 zł)
(12,00)
*
Polska Piramida – prace
radiestezyjne w terenie
|
|
|
|
|
|
KULINARNIE
- Degustacja miodów pitnych
- Szczupak bądź Sum pieczony w całości
- Chleb na zakwasie
- Masło prosto z maselnicy
- Grill: słowiańskie specjały, oscypki (niedziela)
- Wędzenie ryb w parkowej wędzarni (niedziela)
- Kuchnia dla wegetarian i wegan
EZOTERYKA I TRADYCJA
- Warsztaty Uzdrowień Duchowych V stopnia metodą Starka
(sobota i niedziela)
- Warsztaty Huny - prowadzi mistrz huny A. Wiro Kiro (sobota i niedziela)
- Masaże -
(poniedziałek)
- Odczynianie: z mamun topielców, zmor, południc i
demonów, niepowodzeń, klątw (niedziela, poniedziałek)
|
|
|
|
|
|
Na całej słowiańszczyźnie funkcjonował obrzęd dziadów.
Zgodnie z nim kilka razy do roku należało ugościć dusze
bliskich, powracające czasowo do świata żywych. W tym celu
palono ogniska, świece, a na wschodzie przygotowywano duszom banię
lub saunę. Cudze chwalicie, swego nie znacie – to przysłowie z
powodzeniem można odnieść do bogatego panteonu ludowych strachów,
demonów i duchów, przed którymi drżeli nasi dziadowie. Dziś,
w zalewie anglosaskich dyń, diabełków i czarownic, często
zapominamy o tym, czym była strzyga, błędnik i niechrzczeniec.
Błędniościółki to duchy
geometrów, którzy oszukiwali w pomiarach chłopskich pól. Południce
zaś to złośliwe demony otoczone sforą czarnych psów, polujące
na tych, którzy w południe usnęli na miedzy, by odpocząć
podczas pracy. Im właśnie przypisywano częste wśród rolników
udary słoneczne. Powszechnie obawiano się też mamun, dręczących
ciężarne kobiety i podmieniających niemowlęta w kołyskach.
Ich działania doszukiwano się, gdy dziecko rodziło się poważnie
chore. – Wierzono, że aby mamuna oddała kobiecie jej prawdziwe
dziecko, należało “podrzutka” wynieść przed dom i zbić,
aby wzbudzić w mamunie litość i zmusić ją do zabrania tzw.
“odmieńca” – opowiada mi dr Dorota Angutek, antropolog z
Uniwersytetu Zielonogórskiego.
Dynia kontra skrzak, utopiec i
wieszczy. W dzisiejszych czasach mało kto pamięta o mamunach.
Wraz z rosnąca popularnością obchodów Halloween, coraz częściej
zobaczyć możemy na polskich ulicach nie tylko przebranych ludzi,
ale i towarzyszące anglosaskiemu świętu atrybuty i postacie dyń,
wiedźm i strachów na wróble. Amerykańskie “uniwersum strachów”
nie tylko wypiera częściowo tradycyjny, chrześcijański sposób
świętowania Dnia Zadusznego, ale i zajmuje w masowej wyobraźni
miejsce, które kiedyś należało do rdzennie polskich, słowiańskich
widm, zmór i upiorów.
|
|
|
|
|
|
– Jeden z funkcjonujących w
antropologii podziałów wyróżnia w ludowych wierzeniach demony,
pół-demony i strachy. Te pierwsze pochodzą z innego świata,
drugie mają pewne związki z ludźmi, a trzecie to np. wiry,
nocne ogniki i inne naturalne w gruncie rzeczy zjawiska – tłumaczy
dr Angutek.
– Istoty demoniczne to duchy zmarłych,
którzy zginęli w “niezwykłych” okolicznościach – topielców,
ofiar morderstw, samobójców – tłumaczy prof. Piotr Grochowski
z Katedry Kulturoznawstwa Wydziału Filologicznego UMK w Toruniu.
Dodaje, że pozostali zmarli, którzy odeszli z tego świata w
naturalny sposób, według wierzeń również powracali do świata
żywych, jednak nie należało się ich obawiać.
Na całej słowiańszczyźnie
funkcjonował obrzęd dziadów. Zgodnie z nim kilka razy do roku
należało ugościć dusze bliskich, powracające czasowo do świata
żywych. W tym celu palono ogniska, świece, a na wschodzie
przygotowywano duszom banię lub saunę – opowiada prof.
Grochowski. Dr Angutek przywołuje wspomnienia Zofii Kossak, która
w XIX wieku opisywała wiejskie kobiety, odwiedzające w okolicach
Wielkiej Nocy cmentarz.
– Choć był to zwyczaj chrześcijański,
kobiety zabierały ze sobą na groby jedzenie i alkohol. Wspólne
ucztowanie ze zmarłymi to element pogańskiego obrzędu dziadów
– mówi antropolog.
|
|
|
|
|
|
Zmarli chciani i niechciani
Więcej problemów sprawiały
jednak ludziom demony, do których zaliczano m.in. boginki, rusałki,
mamuny i południce. Co ciekawe, istoty te rzadko były
jednoznacznie złe. Większość nadnaturalnych istot, w które
wierzono, miało ambiwalentny charakter. Potrafiły człowiekowi
zaszkodzić, ale i pomóc. Sztuka polegała na tym, aby umieć się
z nimi obchodzić. – Rusałki miały postać pięknych, młodych
kobiet. Były zawieszone między światami, bo nie dopełniły
przed śmiercią obrzędu ślubu. Aby je sobie zjednać, składano
w ofierze róże. To od łacińskiej nazwy tych kwiatów,
“rosa”, pochodziło samo słowo “rusałka” – opowiada dr
Dorota Angutek.
Niektóre demony były jednak
znacznie bardziej przerażające. Wierzono, że boginki miały gęsie
łapy, wężowy ogon, opierzone uda i świńskie ryje. Niektóre z
istot występowały tylko w niektórych regionach kraju, jak np. właśnie
małopolskie rusałki, jednak np. strzygi, czyli pijące krew
upiory znane były na całym terenie Polski.
|
|
|
|
|
|
Antropologowie podkreślają, że
natura wszystkich istot z innego świata wiązała się z tak czy
inaczej rozumianą “granicą”. Nie chodziło tylko o granicę
życia i śmierci. Strachy pojawiały się o świcie lub o północy,
na rozstajach dróg, lub gdy jedna pora roku ustępowała
kolejnej. Często samo ich istnienie wiązało się z niedopełnieniem
granicznych “obrzędów przejścia” – małżeństwa, chrztu
lub pogrzebu. Stąd brały się rusałki albo porońce i
niechrzczeńce.
Wierzono, że aby mamuna oddała
kobiecie jej prawdziwe dziecko, należało “podrzutka” wynieść
przed dom i zbić, aby wzbudzić w mamunie litość i zmusić ją
do zabrania tzw. “odmieńca”.
Wiele duchów i stworów wiązało
swoje istnienie z konkretnym miejscem, najczęściej jakoś człowiekowi
obcym i niezwykłym. – Mogły być to np. rozstajne drogi,
samotne pagórki i bagna – wylicza prof. Grochowski. Wierzono
także w istnienie różnych bóstw domowych.
|
|
|
|
|
|
Kres długiej historii słowiańskich
demonów
Wywodząca się jeszcze z czasów
pogańskich ludowa wiara w różnorakie demony, pół-demony i
strachy przetrwała wieki kościelnych starań o jej wytępienie.
Jak mówi dr Dorota Angutek, jeszcze w XIX wieku na polskich wiele
zabobonów trzymało się mocno.
Na wsiach wierzono np., że nie wolno wskazywać palcem na słońce,
bo można mu “wybić oko”, co sprawi, że przestanie świecić.
Wiara w duchy i demony ostatecznie
zaniknęła jednak wraz z powojenną reformą rolną i akcją
modernizacyjną przeprowadzoną przez władze PRL. Ludzie zostali
wyrwani ze swoich tradycyjnych społeczności, rzuceni w nowe
miejsca i w nowe środowiska. O ludowych demonach zapomniano.
Prof. Piotr Grochowski mówi jednak, że szczątkowe pozostałości
wiary w nie funkcjonują w naszej kulturze do dziś, chociażby w
zwyczaju pozostawiania wolnego nakrycia przy wigilijnym stole.
|
|
|
|
|
|
CENA 150 zł /osobę dorosłą obejmuję:
- noclegi w zabytkowych wnętrzach
- pełne wyżywienie, trzy posiłki dziennie
- degustacje miodów pitnych
- serwis kawowy bez ograniczeń
- ogniska i grill
- wejściówka do parku wodnego Raj
-
wycieczka z przewodnikiem po Miejscach Mocy
- muzyka na żywo
- dostęp do rowerów, parking,
DOPŁATA
- Warsztaty Uzdrowień Duchowych
metodą Starka (Poziom 5) - płatne 550 zł - (sobota i
niedziela)
- Warsztaty Huny - prowadzi mistrz huny A. Wiro Kiro - płatne 330
zł -
(sobota i niedziela)
- Masaże - konieczność wcześniejszej rezerwacji
- płatne 50 zł
zamiast 100 zł - (poniedziałek)
- Kajaki
|
|
|
|
|
|
CENA 150 zł /osobę dorosłą obejmuję:
- noclegi w zabytkowych wnętrzach
- pełne wyżywienie, trzy posiłki dziennie
- degustacje miodów pitnych
- serwis kawowy bez ograniczeń
- ogniska i grill
- wejściówka do parku wodnego Raj
-
wycieczka z przewodnikiem po Miejscach Mocy
- muzyka na żywo
- dostęp do rowerów, parking,
DOPŁATA
- Warsztaty Uzdrowień Duchowych
metodą Starka (Poziom 5) - płatne 550 zł - (sobota i
niedziela)
- Warsztaty Huny - prowadzi mistrz huny A. Wiro Kiro - płatne 330
zł -
(sobota i niedziela)
- Masaże - konieczność wcześniejszej rezerwacji
- płatne 50 zł
zamiast 100 zł - (poniedziałek)
- Kajaki
|
|
|
|
|
|
|