|
|
|
Noc Świętojańska w Pałacu Sapetów w
Tucznie 14 - 18.06.2017
I
Dzień: 14.06. Środa
*
Wycieczka rowerowa do miejscowego jeziora Tuczeń
* Rozpusta kulinarna
- pieczony Jesiotr alternatywnie Sum
- raki z miejscowych jezior
- degustacja win z pałacowych rezerw
* Nocna wycieczka na najwyższy punkt obserwacyjny w okolicy
(mile widziane
latarki)
- obserwacja nieba,
rozpoznawanie konstelacji gwiezdnych
II
Dzień 15.06.Czwartek
*
Wycieczka do świętej góry Słowian „Kopiec Rusa”
- jazda konna dla dzieci w Stadninie „Góry Kawcze’
* Spływ Kajakowy Drawą (Stare Osieczno – Łokacz Wielki)
(alternatywnie dla
park wodny Raj w Choszcznie)
* Wieczorne ognisko
- chodzenie po żarze ognia (zależne od ilości chętnych)
- KONCERT „Cafe
Rico” - koncert
w kraterze meteorytu w Tucznie
Zespół
uznany i poruszający się w obszarach World Music i Ethnojazz.
Uhonorowany nagrodami na międzynarodowych festiwalach Hanza Jazz
Festiwal, Mikołajki Folkowe w Lublinie. Występujący i nagrywający
dla radia i telewizji. Przemysław Igiel - kompozytor, muzyk instrumentalista
specjalizujący się w grze na bębnach conga i djembe, autor książki
"Wewnętrzny Ogród - droga do Wyższego Ja". Prowadzi
autorskie warsztaty rozwoju duchowego i osobistego. Od 2015 r
prezes Pomorskiego Towarzystwa Psychotronicznego w Szczecinie
|
|
|
|
|
|
III
Dzień 16.06. Piątek
*
Wycieczka piesza
lub rowerowa do Uroczyska Bożejewko (godz.
9,00)
- wokół jezior: Gilowskiego,
„Oko Boga”, Parzyca,
Chłopowskiego
- eksploracja jeziora Oko Boga (eksploracja)
- wodospad „Parzyca Mała”
- Święta góra Słowian „Kopiec
Czecha” IX w.
*
Indywidualne sesje z Uzdrowicielami duchowymi (godz. 17,00
– 20,00)
- uwalnianie od strzyg, mamun, zmór, błędników, duchów, południc
i demonów…
-
uwalnianie z uroków, klątw, przekleństw, niepowodzeń
finansowych
-
od uroków miłosnych i zawodów
* Wieczorny Grill – rozpusta kulinarna –
20,00
- grillowanie sarniny i oscypków dla wegetarian
- wędzenie swojskich produktów
-
degustacja miodów pitnych z miejscowych pasiek
|
|
|
|
|
|
IV
Dzień 17.06. Sobota
-Wycieczka
do Bażanciarni i Stadniny Konika Polskiego (godz. 10,00)
-
Konkurs na nadawanie imienia Źrebakowi (na literę T)
-
Spływ Kajakowy jeziorem, Ogardzka Odnoga i Osiek (godz. 15,00)
-
Noc Świętojańska - najdłuższy dzień w roku, najkrótsza
noc (godz. 22,22)
-
ognisko
-
puszczanie wianków na jeziorze
-
kąpiel nago o północy w jeziorze, dla odważnych nago
V
Dzień 18.06. Niedziela
* Wyprawa wędkarska na Szczupaka (godz. 3,00)
- rowerem do jeziora Pełcz i rowerem wodnym przez jezioro Pełcz
- park wodny Raj w Choszcznie
- pożegnalny obiad
dla tych co zostają do Poniedziałku 19.06
* Indywidualne sesje z uzdrowicielem duchowym
* Nocna wyprawa wędkarska
*
grill nad jeziorem
KULINARNIE
-
Degustacja nalewki z róży z pałacowych rezerw
-
Degustacja miodów pitnych z miejscowych pasiek
-
Szczupak faszerowany
-
Jesiotr pieczony w całości
-
Raki z miejscowych jezio
-
Oscypki od naszych owiec
-
Chleb na zakwasie – warsztaty
-
Masło prosto z maselnicy – warsztaty
-
Dziczyzna z grilla i ogniska
-
Wędzenie ryb i mięsiw w parkowej wędzarni
|
|
|
|
|
|
LUDOWO
Na
całej słowiańszczyźnie funkcjonował obrzęd dziadów.
Zgodnie z nim kilka razy do roku należało ugościć dusze
bliskich, powracające czasowo do świata żywych. W tym celu
palono ogniska, świece, a na wschodzie przygotowywano duszom
banię lub saunę. Cudze chwalicie, swego nie znacie – to
przysłowie z powodzeniem można odnieść do bogatego panteonu
ludowych strachów, demonów i duchów, przed którymi drżeli
nasi dziadowie. Dziś, w zalewie anglosaskich dyń, diabełków
i czarownic, często zapominamy o tym, czym była strzyga, błędnik
i niechrzczeniec.
Błędniościółki to duchy geometrów, którzy
oszukiwali w pomiarach chłopskich pól. Południce zaś to złośliwe
demony otoczone sforą czarnych psów, polujące na tych, którzy
w południe usnęli na miedzy, by odpocząć podczas pracy. Im właśnie
przypisywano częste wśród rolników udary słoneczne.
Powszechnie obawiano się też mamun, dręczących ciężarne
kobiety i podmieniających niemowlęta w kołyskach. Ich działania
doszukiwano się, gdy dziecko rodziło się poważnie chore.
– Wierzono, że aby mamuna oddała kobiecie jej prawdziwe
dziecko, należało “podrzutka” wynieść przed dom
i zbić, aby wzbudzić w mamunie litość i zmusić ją do
zabrania tzw. “odmieńca” – opowiada mi dr
Dorota Angutek, antropolog z Uniwersytetu Zielonogórskiego.
|
|
|
|
|
|
-
Dynia kontra skrzat, utopiec i wieszczy. W dzisiejszych czasach
mało kto pamięta o mamunach. Wraz z rosnąca popularnością
obchodów Halloween, coraz częściej zobaczyć możemy na
polskich ulicach nie tylko przebranych ludzi, ale i towarzyszące
anglosaskiemu świętu atrybuty i postacie dyń, wiedźm i
strachów na wróble. Amerykańskie “uniwersum strachów”
nie tylko wypiera częściowo tradycyjny, chrześcijański sposób
świętowania Dnia Zadusznego, ale i zajmuje w masowej wyobraźni
miejsce, które kiedyś należało do rdzennie polskich, słowiańskich
widm, zmór i upiorów.
–
Jeden z funkcjonujących w antropologii podziałów wyróżnia w
ludowych wierzeniach demony, pół-demony i strachy. Te pierwsze
pochodzą z innego świata, drugie mają pewne związki z ludźmi,
a trzecie to np. wiry, nocne ogniki i inne naturalne w gruncie
rzeczy zjawiska – tłumaczy dr Angutek.
–
Istoty demoniczne to duchy zmarłych, którzy zginęli w
“niezwykłych” okolicznościach – topielców,
ofiar morderstw, samobójców – tłumaczy prof. Piotr
Grochowski z Katedry Kulturoznawstwa Wydziału Filologicznego
UMK w Toruniu. Dodaje, że pozostali zmarli, którzy odeszli z
tego świata w naturalny sposób, według wierzeń również
powracali do świata żywych, jednak nie należało się ich
obawiać.
|
|
|
|
|
|
–
Na całej słowiańszczyźnie funkcjonował obrzęd dziadów.
Zgodnie z nim kilka razy do roku należało ugościć dusze
bliskich, powracające czasowo do świata żywych. W tym celu
palono ogniska, świece, a na wschodzie przygotowywano duszom
banię lub saunę – opowiada prof. Grochowski. Dr Angutek
przywołuje wspomnienia Zofii Kossak, która w XIX wieku opisywała
wiejskie kobiety, odwiedzające w okolicach Wielkiej Nocy
cmentarz.
–
Choć był to zwyczaj chrześcijański, kobiety zabierały ze
sobą na groby jedzenie i alkohol. Wspólne ucztowanie ze zmarłymi
to element pogańskiego obrzędu dziadów
– mówi antropolog.
Zmarli
chciani i niechciani
Więcej
problemów sprawiały jednak ludziom demony, do których
zaliczano m.in. boginki, rusałki, mamuny i południce. Co
ciekawe, istoty te rzadko były jednoznacznie złe. Większość
nadnaturalnych istot, w które wierzono, miało ambiwalentny
charakter. Potrafiły człowiekowi zaszkodzić, ale i pomóc.
Sztuka polegała na tym, aby umieć się z nimi obchodzić.
– Rusałki miały postać pięknych, młodych kobiet. Były
zawieszone między światami, bo nie dopełniły przed śmiercią
obrzędu ślubu. Aby je sobie zjednać, składano w ofierze róże.
To od łacińskiej nazwy tych kwiatów, “rosa”,
pochodziło samo słowo “rusałka” – opowiada
dr Dorota Angutek.
|
|
|
|
|
|
Niektóre demony były jednak
znacznie bardziej przerażające. Wierzono, że boginki miały gęsie
łapy, wężowy ogon, opierzone uda i świńskie ryje. Niektóre
z istot występowały tylko w niektórych regionach kraju, jak
np. właśnie małopolskie rusałki, jednak np. strzygi, czyli
pijące krew upiory znane były na całym terenie Polski.
Antropologowie
podkreślają, że natura wszystkich istot z innego świata wiązała
się z tak czy inaczej rozumianą “granicą”. Nie
chodziło tylko o granicę życia i śmierci. Strachy pojawiały
się o świcie lub o północy, na rozstajach dróg, lub gdy
jedna pora roku ustępowała kolejnej. Często samo ich
istnienie wiązało się z niedopełnieniem granicznych
“obrzędów przejścia” – małżeństwa,
chrztu lub pogrzebu. Stąd brały się rusałki albo porońce i
niechrzczeńce.
Wierzono,
że aby mamuna oddała kobiecie jej prawdziwe dziecko, należało
“podrzutka” wynieść przed dom i zbić, aby wzbudzić
w mamunie litość i zmusić ją do zabrania tzw. “odmieńca”.
Wiele
duchów i stworów wiązało swoje istnienie z konkretnym
miejscem, najczęściej jakoś człowiekowi obcym i niezwykłym.
– Mogły być to np. rozstajne drogi, samotne pagórki i
bagna – wylicza prof. Grochowski. Wierzono także w
istnienie różnych bóstw domowych.
Kres
długiej historii słowiańskich demonów
Wywodząca się jeszcze z
czasów pogańskich ludowa wiara w różnorakie demony, pół-demony
i strachy przetrwała wieki kościelnych starań o jej wytępienie.
Jak mówi dr Dorota Angutek, jeszcze w XIX wieku na polskich
wiele zabobonów trzymało się mocno. Na wsiach wierzono np.,
że nie wolno wskazywać palcem na słońce, bo można mu
“wybić oko”, co sprawi, że przestanie świecić.
Wiara w duchy i demony ostatecznie zaniknęła jednak
wraz z powojenną reformą rolną i akcją modernizacyjną
przeprowadzoną przez władze PRL. Ludzie zostali wyrwani ze
swoich tradycyjnych społeczności, rzuceni w nowe miejsca i w
nowe środowiska. O ludowych demonach zapomniano. Prof. Piotr
Grochowski mówi jednak, że szczątkowe pozostałości wiary w
nie funkcjonują w naszej kulturze do dziś, chociażby w
zwyczaju pozostawiania wolnego nakrycia przy wigilijnym stole.
www.palacsapetow.pl
tel. 509 401 501
|
|
|