|
|
Noc Świętojańska w Pałacu
Sapetów w Tucznie 17 - 19.06.2016
16.06.Czwartek (18,00)
* Wernisaż poplenerowy wybitnych malarzy polskich i gruzińskich
* Degustacja wina z pałacowych rezerw
I Dzień: 17.06. Piątek (16.00)
* Wycieczka rowerowa do:
- Kręgów drzew
- Kamiennego kręgu największego w Polsce
* Misterium - koncert na gongach i misach tybetańskich w
Miejscu Mocy – (20.30)
- Degustacja wina z kwiatu czarnego bzu
- Jesiotr lub
Szczupak po staropolsku w całości |
|
|
|
|
II Dzień 18.06. Sobota
* Wycieczka do Miejsc Mocy i słowiańskich miejsc kultu
* Rekreacja:
- wędkowanie
- rajd rowerowy
- rowerem wodnym lub kajakiem przez jezioro Pełcz
* Noc Świętojańska.
(22,00)
- magiczne ognisko i grill
- najdłuższy dzień w roku, najkrótsza noc.
- degustacja nalewek z pałacowych rezerw
- puszczanie wianków na jeziorze
- muzyka na żywo
- kąpiel o północy w jeziorze, dla odważnych nago
- nocna obserwacja nieba, rozpoznawanie konstelacji gwiezdnych
|
|
|
|
|
III Dzień 19.06. Niedziela
* Wycieczka do kopców Rusa i Czecha
* Indywidualne sesje z Uzdrowicielami duchowymi (Tadeusz Starek,
Paweł Wittich i inni)
- uwalnianie z klątw, przekleństw, niepowodzeń finansowych
- od uroków miłosnych i zawodów
- od strzyg, mamun,
zmór, błędników, duchów, południc i demonów* |
|
|
|
|
Na całej słowiańszczyźnie funkcjonował obrzęd
dziadów. Zgodnie z nim kilka razy do roku należało ugościć
dusze bliskich, powracające czasowo do świata żywych. W tym celu palono ogniska, świece, a na wschodzie przygotowywano duszom banię lub saunę.
Cudze chwalicie, swego nie znacie – to przysłowie z powodzeniem można odnieść do bogatego panteonu
ludowych strachów, demonów i duchów, przed którymi drżeli nasi dziadowie. Dziś, w zalewie anglosaskich dyń, diabełków
i czarownic, często zapominamy o tym, czym była strzyga, błędnik i niechrzczeniec.
Błędniościółki to duchy
geometrów, którzy oszukiwali w pomiarach chłopskich pól. Południce zaś to złośliwe demony otoczone sforą czarnych psów, polujące
na tych, którzy w południe usnęli na miedzy, by odpocząć podczas pracy. Im właśnie przypisywano częste wśród rolników
udary słoneczne. Powszechnie obawiano się też mamun, dręczących ciężarne kobiety i podmieniających niemowlęta w kołyskach.
Ich działania doszukiwano się, gdy dziecko rodziło się poważnie chore. – Wierzono, że aby mamuna oddała kobiecie jej
prawdziwe dziecko, należało “podrzutka” wynieść przed dom i zbić, aby wzbudzić w mamunie litość i zmusić ją do zabrania tzw. “odmieńca”
– opowiada mi dr Dorota Angutek, antropolog z Uniwersytetu Zielonogórskiego.
|
|
|
|
|
Dynia kontra skrzak, utopiec i wieszczy. W dzisiejszych czasach mało kto pamięta o mamunach. Wraz z rosnąca popularnością obchodów
Halloween, coraz częściej zobaczyć możemy na polskich ulicach nie tylko przebranych ludzi, ale i towarzyszące
anglosaskiemu świętu atrybuty i postacie dyń, wiedźm i strachów na wróble. Amerykańskie “uniwersum strachów”
nie tylko wypiera częściowo tradycyjny, chrześcijański sposób świętowania Dnia Zadusznego, ale i zajmuje w masowej wyobraźni
miejsce, które kiedyś należało do rdzennie polskich, słowiańskich widm, zmór i upiorów.
– Jeden z funkcjonujących w antropologii podziałów wyróżnia w ludowych wierzeniach demony, pół-demony i strachy. Te pierwsze pochodzą
z innego świata, drugie mają pewne związki z ludźmi, a trzecie to np. wiry, nocne ogniki i inne naturalne w gruncie rzeczy zjawiska – tłumaczy dr
Angutek.
|
|
|
|
|
– Istoty demoniczne to duchy zmarłych, którzy zginęli w “niezwykłych” okolicznościach
– topielców, ofiar morderstw, samobójców – tłumaczy prof. Piotr Grochowski z Katedry Kulturoznawstwa Wydziału Filologicznego UMK w Toruniu.
Dodaje, że pozostali zmarli, którzy odeszli z tego świata w naturalny sposób, według wierzeń również powracali do świata żywych,
jednak nie należało się ich obawiać.
– Na całej słowiańszczyźnie funkcjonował obrzęd dziadów. Zgodnie z nim kilka razy do roku należało ugościć dusze bliskich, powracające czasowo
do świata żywych. W tym celu palono ogniska, świece, a na wschodzie przygotowywano duszom banię lub saunę – opowiada prof. Grochowski. Dr Angutek
przywołuje wspomnienia Zofii Kossak, która w XIX wieku opisywała wiejskie kobiety, odwiedzające w okolicach Wielkiej Nocy cmentarz.
– Choć był to zwyczaj chrześcijański, kobiety zabierały ze sobą na groby jedzenie i alkohol. Wspólne ucztowanie ze zmarłymi to element pogańskiego
obrzędu dziadów – mówi antropolog.
|
|
|
|
|
Zmarli chciani i niechciani
Więcej problemów sprawiały jednak ludziom demony, do których zaliczano m.in. boginki,
rusałki, mamuny i południce. Co ciekawe, istoty te rzadko były jednoznacznie złe. Większość nadnaturalnych istot, w które wierzono, miało ambiwalentny
charakter. Potrafiły człowiekowi zaszkodzić, ale i pomóc. Sztuka polegała na tym, aby umieć się z nimi obchodzić.
– Rusałki miały postać pięknych, młodych kobiet. Były zawieszone między światami, bo nie dopełniły przed śmiercią obrzędu ślubu. Aby je sobie zjednać,
składano w ofierze róże. To od łacińskiej nazwy tych kwiatów, “rosa”, pochodziło samo słowo “rusałka” – opowiada dr Dorota Angutek.
Niektóre demony były jednak znacznie bardziej przerażające. Wierzono, że boginki miały gęsie łapy, wężowy ogon, opierzone uda i świńskie ryje.
Niektóre z istot występowały tylko w niektórych regionach kraju, jak np. właśnie małopolskie rusałki, jednak np. strzygi, czyli pijące krew upiory
znane były na całym terenie Polski.
|
|
|
|
|
Antropologowie podkreślają, że natura wszystkich istot z innego świata wiązała się z tak czy inaczej rozumianą
“granicą”. Nie chodziło tylko o granicę życia i śmierci. Strachy pojawiały się o świcie lub o północy, na rozstajach dróg, lub gdy jedna pora roku
ustępowała kolejnej. Często samo ich istnienie wiązało się z niedopełnieniem granicznych “obrzędów przejścia” – małżeństwa, chrztu lub pogrzebu.
Stąd brały się rusałki albo porońce i niechrzczeńce.
Wierzono, że aby mamuna oddała kobiecie jej prawdziwe dziecko, należało “podrzutka” wynieść
przed dom i zbić, aby wzbudzić w mamunie litość i zmusić ją do zabrania tzw. “odmieńca”.
Wiele duchów i stworów wiązało swoje istnienie z
konkretnym miejscem, najczęściej jakoś człowiekowi obcym i niezwykłym.
– Mogły być to np. rozstajne drogi, samotne pagórki i bagna – wylicza prof. Grochowski. Wierzono także w istnienie różnych bóstw domowych.
|
|
|
|
|
|
|
|
Kres długiej historii słowiańskich demonów
Wywodząca się jeszcze z czasów pogańskich ludowa wiara w różnorakie demony, pół-demony i
strachy przetrwała wiekikościelnych starań o jej wytępienie. Jak mówi dr Dorota Angutek, jeszcze w XIX wieku na polskich wiele zabobonów
trzymało się mocno. Na wsiach wierzono np., że nie wolno wskazywać palcem na słońce, bo można mu “wybić oko”, co sprawi, że przestanie świecić.
Wiara w duchy i demony ostatecznie zaniknęła jednak wraz z powojenną reformą rolną i akcją modernizacyjną przeprowadzoną przez władze PRL.
Ludzie zostali wyrwani ze swoich tradycyjnych społeczności, rzuceni w nowe miejsca i w nowe środowiska. O ludowych demonach zapomniano.
Prof. Piotr Grochowski mówi jednak, że szczątkowe pozostałości wiary w nie funkcjonują w naszej kulturze do dziś, chociażby w zwyczaju pozostawiania
wolnego nakrycia przy wigilijnym stole.
www.palacsapetow.pl
tel. 509 401 501 |
|
|